Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak. Pokaż wszystkie posty
Zima w Przytulnej - Katarzyna Michalak

14:53

Zima w Przytulnej - Katarzyna Michalak

  
Instagram
To był długi rok. Zaskakujący, emocjonalny, pełen zwrotów akcji i odkrywania kolejnych tajemnic. Rodzina Gawroszów może beż wahania powiedzieć, że z niejednej opresji wyszła cało dzięki sobie i swoim relacjom. Czy wszystko ułożyło się, jak powinno?

Zima nadeszła zbyt szybko. Dni mijały jak szalone i zanim się obejrzeli, na domach pojawiły się światełka, a w głowach świąteczne plany. Niektóre trudne do realizacji. Azja robił, co mógł, aby wszystko się udało. Wyszedł ze swojej skorupy, otworzył się na świat I chciał tylko jednego - aby jego rodzinie nic nie zagrażało. Cóż z tego, skoro nie na wszystko można mieć wpływ. Doskonale wie o tym Amelia, dla której każdy dzień to wygrana dla nowego życia, jej małej córeczki. Pamięta o tym Ariel, który ta długo ukrywał swoją tajemnicę, że aż rozrywała go od środka. Miał bardzo ograniczone pole manewru, jednak znowu pomógł mu niezawodny brat. Co by się stało, gdyby Azja nie podjął takiej decyzji?

Ta rodzina ma pecha, ponieważ może się wydawać, że na Gawroszów spadają wszystkie możliwe trudne sytuacje, ale ma też niewyobrażalne szczęście, bo mają siebie. Niektórzy z nich musieli wrócić, aby to zrozumieć, inni, choć byli na miejscu, tylko otworzyć szerzej oczy. Jaki jest finał? Oczywisty. Wszyscy zrozumieli, że mogą na siebie liczyć, a wszystkie tajemnice, choć mogą ich podzielić, mogą również zbliżyć ich jeszcze bardziej, jeśli tylko na to pozwolą.

Czwarta część sagi jest zdecydowanie najlepsza i nie mam tu żadnych wątpliwości. Lekturze towarzyszył ogrom różnych emocji. Śmiałam się, płakałam i byłam zwyczajnie zła. Z pewnymi wydarzeniami nie mogłam się pogodzić, choć miałam świadomość, że wszystko zmierza właśnie ku takiemu zakończeniu. Inne sytuacje dały nadzieję, że nawet jeśli popełniamy błędy, to istnieje szansa na ich naprawę i wyjaśnienie. Zawsze jest jakaś nadzieja.

Mając za sobą wszystkie części i oceniając je całościowo, muszę przyznać, że saga jest niezwykle wciągająca i aż szkoda, że nie będziemy więcej czytać o kolejnych perypetiach tej rodziny. Ich pomysłami, sekretami oraz doświadczeniami można obdzielić jeszcze niejedną rodzinę, ale kiedy poznało się bliżej każdego członka rodziny, nie ma wątpliwości, że oni sobie z ty poradzą. Nawet w tych najtrudniejszych chwilach,

Czy coś się zmieniło w przypadku samych postaci? Nie. Tutaj bezkonkurencyjny jest Azja, który jest chyba tym najważniejszym spoiwem całej rodziny, głosem zdrowego rozsądku. Jego również porywają różne emocje, ale potrafi się z nich otrząsnąć i ocenić wszystko na spokojnie, na chłodno. Dąży do porozumienia i wybaczenia. Tego drugiego nie potrafi znaleźć dla samego siebie, ale nie zrozumie tego ten, kto nie przeżył tego, co ten młody mężczyzna. Tak samo trudno może być zrozumienie Amelii, która zwyciężyła na równi z bratem. Jej spokój, opanowanie i pewność, że podejmuje właściwą decyzję... to jest wręcz niesamowite. Nastolatka, która w takiej sytuacji sobie radzi, choć niejeden dorosły by się poddał. Ona tego nie zrobiła.

I znowu, jest trochę smutne, że nie poznamy większej ilości szczegółów dotyczących przyszłości Gawroszów. Choć epilog mówi nam wiele, to spędzanie czasu z tą rodziną jest tak po prostu przyjemne. Dzięki nim możemy dowiedzieć się wiele o ludziach, ich doświadczeniach i zachowaniach w konkretnych sytuacjach. Uświadamiają nam, że te wydarzenia mogą spaść na każdego, wydawałoby się, że najzwyklejszego człowieka. To trochę uczy pokory wobec życia, bo nie wiemy co czeka na nas tuż za zakrętem, a może czekać absolutnie wszystko.

Jeśli szukacie historii, dzięki której chcecie poczuć, doświadczyć i zrozumieć, a jednocześnie dobrze spędzić czas, to sięgnijcie po Przytulną. Nie będziecie żałować.


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak

Jesień w Przytulnej - Katarzyna Michalak

16:05

Jesień w Przytulnej - Katarzyna Michalak

 

Instagram
Sława nie zawsze przynosi pozytywne skutki. Czasami bardzo ciężko jest znosić jej konsekwencje. Prywatność maleje do zera. Każdy krok jest pilnie śledzony, członkowie rodziny również to odczuwają. Gazety urządzają sobie konkurs na najbardziej poczytny nagłówek, a główny bohater całego zamieszania ma ochotę schować się w najciemniejszym kącie najgłębszej piwnicy. Właśnie z takimi problemami zmaga się rodzina Gawroszów w trzeciej części Sagi Przytulnej, a przecież już wcześniej nie mogli narzekać na nudę!

Alicja nawet nie przypuszczała, jakie zamieszanie wywoła jej chęć pomocy rodzinie. Gdy zaczynała pisać, przez myśl jej nie przeszło, że po wyjściu prawdy na jaw zapanuje taki chaos. Przecież nie chciała źle! Jej marzeniem było poprawić byt najbliższych, pomóc dzieciom wejść w dorosłe życie na dobrym poziomie, zapewnić Amelii leczenie, a wreszcie-odpocząć po tylu latach ciężkiej pracy. Gdyby mogła przewidzieć, jak to się skończy, pewnie przeanalizowałaby wszystko jeszcze raz, ale musiała być ze sobą szczera. Mimo tych wszystkich problemów, niedogodności związanych z odkryciem jej tożsamości, nie żałowała tego, co zrobiła. Osiągnęła cel i chciała, żeby reszta spraw ułożyła się, jak trzeba.

A z tym już jest większy kłopot, ponieważ każde z jej dzieci nie daje o sobie zapomnieć. Trudności, które napotykają, nie należą do błahych. Mają swoje tajemnice, co niczego nie ułatwia. Chcieliby załatwić swoje sprawy samodzielnie, ale są takie sytuacje w życiu człowieka, że gdyby nie pomoc najbliższych, mogłyby one zakończyć się katastrofą. Tak właśnie jest w przypadku Ady. Dziewczyna chciała tak niewiele, bo tylko zdobyć akceptację wśród kolegów i koleżanek z nowej szkoły. Okazało się, że trafiła na wyjątkowo okrutnych rówieśników. "Wyzwanie" wymyślone przez przywódczynię grupy jest bezlitosne, wręcz bestialskie. Mimo to Ada zdecydowała się wziąć w tym udział. Co by się stało, gdyby Azja nie zorientował się, że siostrze grozi niebezpieczeństwo? Tego nie wiemy, ale można łatwo się domyślić, że nie byłoby pozytywnego zakończenia.

Sam Azja również przechodzi trudne chwile. Jego świat raz za razem ulega zawaleniu. To, co go spotyka, jest niezmiernie smutne i aż dziw, że jest on w stanie to wszystko udźwignąć, a na dodatek jeszcze wspierać rodzinę. Za każdym razem podnosi się i idzie dalej, choć wcale nie jest mu łatwo. Najbliżsi robią, co mogą, aby pomóc mu w okresie żałoby, aby mógł dojść do siebie, jednak Azja ma świadomość, że to zostanie już w nim na zawsze i nigdy o tym nie zapomni. Stracił część siebie.

Z ogromną pewnością mogę stwierdzić, że to najlepsza część Sagi Przytulnej. Pierwsza wprowadzała nas w całą sytuację, druga ujawniała stopniowo kolejne tajemnice, ale to właśnie ta trzecia jest gwarancją emocjonalnego rollercoastera. Podczas czytania była radość i nadzieja, był smutek i żal, a nawet złość. Nie spodziewałam się, że poczuję aż tyle, ale też opisywane wydarzenia nie należały do tych najprostszych. Każda z postaci ma "swoje 5 minut" i wykorzystuje je maksymalnie. Prym wiedzie Azja, który ma swój udział w sprawach dotyczących każdego członka rodziny i bardzo dobrze, bo jest on dla nich, swego rodzaju, spoiwem i przestrzenią do kontaktu. Wraca to do niego, niczym bumerang, bo gdy cierpi, nie jest zostawiony sam sobie. To jest naprawdę piękne.

Nie chciałabym pisać za dużo o samej fabule, nie chcę spoilerować. Niech każdy sam odkryje kolejne karty historii rodziny Gawroszów, bo zasługuje ona na coraz większą uwagę. Chcę jedynie zaznaczyć, że ich losy mogą spotkać każdego z nas. Może nie wszystkie, bo jest tego jednak sporo, ale pojedyncze, jak najbardziej. Miłość, przyjaźń, choroba, śmierć. To wszystko dotyczy każdego człowieka. Powieść nie jest poradnikiem jak sobie radzić w konkretnej sytuacji, bo przepisu na to nie ma. Ona uświadamia, że nie jesteśmy sami, że ktoś już przez to przechodził, a następna osoba dopiero stoi przed takimi wyzwaniami. To pociesza, wspiera i daje nadzieję, że skoro oni sobie poradzili, to my też damy radę.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak

Lato w Przytulnej - Katarzyna Michalak

14:03

Lato w Przytulnej - Katarzyna Michalak

Instagram
Pieniądze szczęścia nie dają. Dzięki nim mamy pewien komfort psychiczny, nie musimy się martwić o pewne rzeczy, mamy więcej możliwości, ale to jest tylko jedna strona medalu. Po drugiej znajdują się sprzeczki, konflikty, negatywne emocje oraz podejrzenia. Trudno jest opanować tak sytuację, aby ta gorsza strona miała mniejsze znaczenie.

Życie Gawroszów toczy się dalej. Choć wydawało się, że przecież teraz może być tylko lepiej, sytuacja się pogarsza. Stan Amelii napawa wszystkich strachem. Boją się o każdy jej dzień. Cała rodzina jest świadoma, w jak niebezpiecznej sytuacji znalazła się dziewczyna. Jakby tego było mało, na jaw wychodzą kolejne tajemnice innych członków rodziny. Każda z nich wydaje się coraz bardziej przygnębiająca. 

Relacje rodzinne są... mocno naruszone. Wśród Gawroszów jest wiele niedomówień i żalu, który pokazuje się w każdej rozmowie. Nie mogą do siebie dotrzeć, a tym samym, nie mogą być dla siebie wzajemnym wsparciem. Nawet jeśli dwie osoby znajdują nić porozumienia, to z pozostałymi są w konflikcie i nie ma osoby, która żyłaby ze wszystkimi w zgodzie. Jest to smutne, ponieważ mimo trudnych chwil, cała rodzina ma ogromną szansę i przez te nieporozumienia, nie są w stanie wykorzystać jej w stu procentach. Żeby tak się stało, potrzebna jest zgoda, zaufanie i zrozumienie. Tylko tyle i aż tyle.

Trochę mnie ta część zasmuciła. Wiem, że musi się coś dziać, żeby pociągnąć historię dalej, ma to sens, ale te wydarzenia sprawiły, że zwyczajnie jest mi żal tej rodziny. Oni tak bardzo potrzebują siebie nawzajem, a jednocześnie są sobie tak dalecy. Działania pojedynczych osób nic tu nie dadzą, potrzeba chęci z każdej strony, a tego nie ma. Wierzę, że w kolejnej części ulegnie to zmianie, chociaż niewielkiej, i będziemy mogli obserwować relacje rodziny w zupełnie innym świetle, bez konfliktów i wzajemnego obwiniania się.

Zaciekawił mnie wątek przypadłości Andrzeja. Niby jest ta świadomość, że są osoby, które mają tego typu fobie (chyba można tak to nazwać?), ale nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak to może wyglądać w praktyce. Nie będę ukrywać, to wszystko wyglądało trochę przerażająco i było, jak okazało się podczas lektury, czasami niebezpieczne. I tutaj pięknie jest pokazane, jak bardzo potrzebny jest każdy członek rodziny! Każdy jest ważny i ma możliwość pobiec na ratunek drugiej osobie.

Wiecie, czego mi brakowało? Według mnie było mało Przytulnej. Tytuł dotyczy danej pory roku  w Przytulnej, natomiast zdecydowana większość fabuły dzieje się gdzieś poza nią. Było to dla mnie zrozumiałe w pierwszej części, kiedy wszystko dopiero się zaczynało i nabierało rozpędu, ale teraz chciałabym poznać lepiej i miejscowość, i sam dom. Mam ogromną nadzieję, że w kolejnych częściach już tego nie zabraknie.

Jak sami widzicie, tym razem mam więcej uwag niż poprzednio. Nie jestem aż tak zachwycona tą książką, jak Wiosną w Przytulnej (RECENZJA). I jest to coś naturalnego, bo nie ma takiej możliwości, żeby podobało nam się wszystko i żebyśmy zachwycali się nad każdą książką. Są i lepsze, i gorsze.

Co przyniesie nam jesień? Nie wiem. Liczę jednak na to, że zachwyci nas swoją historią.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak

Wiosna w Przytulnej - Katarzyna Michalak

14:52

Wiosna w Przytulnej - Katarzyna Michalak

 
Instagram
Każda rodzina ma swoje tajemnice. Mniejsze lub większe, ale one są i jest to jak najbardziej naturalne. Są sprawy, o których nie chcemy mówić, chcemy je przepracować tylko w gronie najbliższych. Czasami jest również tak, że mamy swoje własne tajemnice, którymi nie chcemy się dzielić z rodziną, nawet jeśli sprawa jej dotyczy. 

Alicja Gawrosz ma kilka swoich sekretów. Jakich? Tego nie zdradzi. Wie jednak, że dzięki nim jej rodzinie będzie lepiej. Już nie będą gnieść się w małym mieszkanku, będą mieli do dyspozycji dom, ogród, będzie również mały domek dla dziadków. Jeżeli pojawiła się taka okazja i jest możliwość, żeby z niej skorzystać, to jak można z niej zrezygnować? Dla ich sześcioosobowej rodziny oraz dziadków taka opcja może przytrafić się raz. Więcej jej nie będzie, Alicja jest tego pewna.

Sprawa nie jest łatwa. Nie wszyscy są zachwyceni pomysłem przeprowadzki, inni wprost nie mogą doczekać się momentu zamknięcia ostatniej walizki i opuszczenia ciasnego mieszkania. Są też tacy, którzy nie do końca dowierzają temu, co się stało. Willa? Spadek? Tak z niczego? Brzmi podejrzanie. Andrzej czuje, że jego żona nie jest do końca szczera i bardzo go to boli. Do tej pory mówili sobie wszystko, Dlaczego zmieniło się to tak nagle?

Trzeba jeszcze pamiętać o Azji. Buntownik, który nagle wraca na łono rodziny wraz ze sporymi problemami zdrowotnymi. Tylko Alicja wie, co przeżył podczas swojej nieobecności. Tylko Amelia wie, co naprawdę stało się zaraz przed tym, gdy Azja opuścił dom. Azja nie chce nikomu nic zdradzać. Kreuje się na odważnego i zaradnego, ale taki nie jest. Zniszczyło go to, przez co musiał przejść. Boi się zdradzić szczegóły także dlatego, że nie chce tego przeżywać ponownie. Wie, że pewne rzeczy musi w sobie zmienić, żeby odnaleźć na nowo swoje miejsce w rodzinie Gawroszów. Wie też, że nie tylko on to musi zrobić.

Z całej książki nikt mnie tak nie zaintrygował, jak Azja. Tak różny od reszty rodziny, a jednocześnie tak podobny. Ma ciężki charakter i sam doskonale o tym wie, ale w głębi duszy jest dobrym człowiekiem, który pomoże, gdy trzeba. Czy tęsknił za rodziną, kiedy był daleko? Oczywiście! Czy czuł i nadal czuje żal do ojca, że potraktował go w taki, a nie inny sposób, że mu nie uwierzył? Tak! Ich relacje od zawsze nie należały do najłatwiejszych i to właśnie reakcji ojca Azja obawiał się najbardziej, gdy przekraczał próg rodzinnego domu. Jego doświadczenia są trudne i bardzo go zmieniły. 

Historia wydaje się nieco poplątana, ale tak nie jest. Czytając tę książkę, otrzymujemy ciepłą powieść o rodzinie, która ma problemy codzienne i powszechne, jak i te trudniejsze i mniej typowe. Jest w tym trochę tajemnic i to nierozwiązanych wraz z zakończeniem książki, więc mam nadzieję, że pozostałe tomy serii (tak, będą kolejne i to niebawem!) wyjaśnią pewne sprawy. Niektóre wydarzenia następowały niespodziewanie i były prawdziwym zaskoczeniem, innych można było się spodziewać. Wiecie, to nie jest thriller trzymający czytelnika w nieustannym napięciu, lecz bardzo przyjemna powieść obyczajowa, która przedstawia losy rodziny. Kochającej się, kłócącej, ale zawsze wspierającej. Prawdziwej. Ktoś może powiedzieć, że takie historie są o niczym i nie ma sensu ich czytać. Nie zgadzam się! One są o czymś, a mianowicie o życiu. Jasne, są elementy, które mogą się wydawać przesadzone, bo tak normalnie trudno o to, aby faktycznie takie wydarzenia się odbyły, ale to też pozostawia ogromne pole do manewru dla naszej wyobraźni.

Jestem bardzo ciekawa kolejnej części i przeczytam ją z największą przyjemnością.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak

Była sobie miłość - Katarzyna Michalak

14:41

Była sobie miłość - Katarzyna Michalak

Instagram
Marzenia mogą być różne - mniejsze, większe. Realne lub nie. Istotne lub niemające większego znaczenia dla reszty społeczeństwa. Jednak dla tego jednego człowieka, to jedno marzenie ogromne znaczenie. I tak właśnie było w przypadku Uli i Michała. Ich największym pragnieniem było posiadanie dziecka. Wypróbowali już wszystkiego, ale na drodze do ich szczęścia stanął bardzo prozaiczny problem, czyli brak pieniędzy na dalsze leczenie. Jedynym rozwiązaniem okazuje się wyjazd Michała do Australii. Rozstanie jest dla nich czymś trudnym, ale jednocześnie to ostatnia szansa. Mieliby z niej zrezygnować?

Ula boi się wyjazdu męża. Zostanie sama, a Michał zawsze był dla niej największym wsparciem i pomocą. Czuje, że bez niego nie będzie mogła normalnie funkcjonować i na pewno coś się stanie. Ratunkiem ma być Bingo. Mały puchaty welsh corgi, który wypełni lukę, gdy Michał będzie na drugim końcu świata. Okazuje się, że to strzał w dziesiątkę! Bingo zajmuje czas Uli na tyle, że kobieta nie czuje się aż tak bardzo samotna, że nie zatraca się w żałobie po wydarzeniach, jakie ich spotkały kilka miesięcy wcześniej. Niestety, nawet nie podejrzewa, że niedługo będzie tęsknić nie tylko za Michałem, ale także za swoim psim przyjacielem.

Wszystko wali się w momencie, gdy Michał ulega poważnemu wypadkowi podczas pracy. Ula nie ma żadnych wątpliwości, nawet się nie zastanawia, tylko jedzie na lotnisko i wsiada w samolot. Bingiem miała zajmować się sąsiadka, ale... właśnie. To nie mogło się udać. Bingo, chcąc nie chcąc, trafia nad polskie morze. Przed nim długa droga do domu. Czy jego maleńkie łapki wytrzymają taką podróż? Tego nie wie, ale jest pewien, że musi wrócić do domu. Nieważne, że jest głodny, brudny, zziębnięty. Musi wrócić do Uli i zrobi wszystko, aby mu się to udało. Po drodze spotyka wielu ludzi. Raz oni pomagają mu, a raz Bingo pomaga im. Jednych ratuje, innym pomaga podjąć trudne decyzje, jeszcze innym towarzyszy w ostatniej drodze. Bingo jest tylko maleńkim psiakiem, ale jego psia natura sprawia, że swoją obecnością zmienia losy napotkanych ludzi. 

Ta książka poruszy najtwardsze serca. Uwierzcie mi, dawno nie miałam mokrych oczu podczas czytania. Ostatnie książki Katarzyny Michalak zauroczyły mnie swoją treścią, ale ta wygrała wszystko. Ona jest niby taka prosta, fabuła nie jest skomplikowana, ktoś może uznać, że jest przewidywalna i nawet lekko naiwna, ale ma w sobie tyle emocji i uroku, że nie ma możliwości, żeby kogoś nie porwała swoją treścią. Rzadko takie rzeczy piszę, to jest zdecydowany wyjątek. Ona wlewa w serce ogromne ilości otuchy! Mamy takie czasy, jakie mamy i każda tego typu historia sprawia, że jednak pojawia się jakieś światełko w tym tunelu i nadzieja, że w końcu będzie dobrze. 

Bingo, jako pies, zwraca uwagę na szczegóły, które ludziom umykają. Tempo naszego życia sprawia, że nie widzimy wszystkiego, nawet tych ważnych rzeczy. I tu mamy wskazówkę, żeby i zwolnić, i się rozejrzeć wokół siebie. Może są obok nas ludzie, którzy nie mają odwagi, aby się odezwać, ale potrzebują pomocy, choćby niewielkiej? Może tyko obecność drugiego człowieka w ich życiu sprawi, że będzie lepiej, że będą mieli motywację do działania i jakiejś zmiany? Bingo to widział podczas swojej podróży do domu i dzięki niemu naprawdę wydarzyło się wiele dobrych rzeczy.

Z całego serca polecam Wam tę książkę. Po lekturze zrobi Wam się lepiej, milej, cieplej. Naprawdę.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak

Piastunka róż - Katarzyna Michalak

15:11

Piastunka róż - Katarzyna Michalak


Instagram

Powietrze staje się ciężkie. Czujesz, jak zaciska się wokół Ciebie niewidzialna obręcz. Nie możesz się ruszyć. Chcesz krzyczeć, wołać o pomoc, ale nie jesteś w stanie wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Jest tylko gorzej i boisz się, że już nic Cię nie uratuje. Wydarzenia z przeszłości są tak okrutne, że czujesz się spętany. Czekasz na koniec, który nie nadchodzi, bo masz świadomość, że nie ma dla Ciebie ratunku. Nawet jeśli nastąpi przerwa w tych męczarniach to i tak wiesz, że one wrócą ze zdwojoną siłą. Już zawsze będą z Tobą, bo nie ma dla Ciebie nadziei na ratunek.

Właśnie takie myśli kołatały się po głowie Desmonda. Nie miał pojęcia o tym, że nie jest sam w swoim cierpieniu. Otoczył się murem, dosłownie zabunkrował się w swoim dworku i nie chciał nikogo do siebie dopuścić. I nagle pojawiła się Flora z własnym bagażem doświadczeń, tak bardzo podobnym do tego, które na swoich barkach dźwigał Desmond. O ile on zmienił się w zamkniętego w sobie, samolubnego i bezczelnego samotnika, o tyle Flora pozostała dobrą osobą. Nie wychodziła ze swojego mieszkania od kilku lat, bała się spotkań z ludźmi innymi niż jej rodzice czy siostra, otwarte przestrzenie sprawiały, że czuła paraliżujący strach. Co jest potrzebne, aby tych dwoje ludzi mogło zmienić swoje życie? Żeby otworzyli się na innych, na cały świat? Żeby poczuli, że ich życie jeszcze się nie skończyło?

Ratunkiem jest ich znajomość. Kontakt z osobą, która ma te same doświadczenia, zna ten strach, to przerażenie. Tę myśl, że życie może się zaraz zakończyć i potem nie będzie już... nic. Ludzie, którzy tego nie przeżyli, po prostu ich nie zrozumieją. To jest tak trudny temat, że nie mając za sobą takich wydarzeń, nie jesteśmy w stanie zrozumieć tych, którzy stali twarzą w twarz ze śmiercią. Florze i Desmondowi udało się wrócić do życia. Nauczyli się na nowo funkcjonować w społeczeństwie, podejmować interakcje z ludźmi. Nie było to łatwe, ale dali radę. Ile jest takich ludzi, którzy nadal się boją? 

Powiem tak. To jest moja trzecia książka Katarzyny Michalak. Z każdą jest tylko lepiej. Piastunka róż mnie zachwyciła. Historia głównych bohaterów jest bardzo bolesna i trudna. Są od siebie skrajnie różni. Desmonda wręcz ciężko polubić, bo jego charakter jest z rodzaju tych odpychających, ale to łącząca ich przeszłość sprawia, że chce się poznać ich bliżej i mieć nadzieję, że ich przyszłość ulegnie zmianie.

Przede wszystkim polubiłam tę książkę za zmianę, jaka zachodzi w bohaterach. Jest ona tak znacząca i przełomowa, że długo nie można o niej zapomnieć. Ich życie ulega zmianie o sto osiemdziesiąt stopni. Autorka zrobiła wszystko, żeby nie pozbawiać nas nadziei. Zwróciła też uwagę na jedną bardzo ważną rzecz. Nie bądźmy obojętni. Jeżeli jest ktoś, kto stroni od obcych, zamyka się w swoim świecie i utrzymuje się to przez długi czas, zwróćmy na to uwagę. Może to będzie kwestia charakteru, ale może się też okazać, że ktoś ma tak duże problemy, że nie może sobie poradzić i potrzebuje pomocy specjalisty. 

Bardzo polecam tę książkę. Choć na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to jest taka sobie historyjka jakich wiele, ale jeśli się w nią wczytamy, poznamy głębiej, będziemy wiedzieć, o co naprawdę w niej chodzi.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak

Najpiękniejszy sen - Katarzyna Michalak

11:51

Najpiękniejszy sen - Katarzyna Michalak


Instagram

Wigilia jest magicznym dniem. Podejrzewam, że takie zdanie ma zdecydowana większość ludzi. Dochodzi wtedy do przepraszania, wybaczania, a na koniec, pojednania. Sytuacja nieco się komplikuje, gdy w tym dniu, zamiast spędzać czas z rodziną, głowa rodziny wraca do domu cała we krwi, ledwie utrzymując się na nogach, ale za to kurczowo trzymając pod pachą zawiniątko z kilkudniowym noworodkiem. To się nazywa prawdziwa magia Świąt Bożego Narodzenia...

Magda nie tego się spodziewała. Czekała na Siergieja z ogromną niecierpliwością, już dawno miał być na miejscu, tymczasem jego spóźnienie było coraz większe. Jest! Wrócił! Ale... stop! Co to ma znaczyć? Nie tak miało być. Ufała mu, a on wszystko zepsuł. Cały obraz ich rodziny, tak cudownej, kochającej się, bliskiej. Runął jak domek z kart. Zdradził ją! Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że przyniósł ze sobą dziecko? Nagle uświadomił sobie, że jest dla kogoś jeszcze ojcem i musi podjąć się opieki? Nie wybaczy mu tego. Krew? Zagrożenie życia? Pogotowie? Nic jej do tego, zasłużył na to. 

Maleńka dziewczynka, nieświadoma zamieszania jakie wywołała, spokojnie czekała na dalszy rozwój wydarzeń. Czy ktoś ją przytuli? Pocieszy? Nakarmi i zmieni pieluszkę? I gdzie jest mama? 

Wydarzenia opisane w ostatniej części Sagi Mazurskiej nie pozwalają na to, aby przestać o nich myśleć. Jak bardzo trzeba być zdesperowanym, żeby zostawić swoje kilkudniowe dziecko obcym ludziom? Co złego musiało się wydarzyć, żeby podjąć taką decyzję? Podejrzewam, że najtrudniejszą w życiu. Nie wyobrażam sobie być na miejscu matki małej Michasi. Już czytając ich historię miałam wrażenie, że pęknie mi serce. Autorka w przepiękny sposób opisała moment rozstania. Desperację, miłość i rozpacz młodej matki, która nie miała innego wyjścia. Przez cały czas zastanawiałam się nad jednym - czy mama Michalinki po nią wróci, czy dziewczynka już na zawsze zostanie w Marcinkach?

Ta książka bardzo mnie zaskoczyła. Najpiękniejszy sen jest drugą książką Katarzyny Michalak, jaką miałam okazję przeczytać. Jak pamiętacie, Panna z Bajki (RECENZJA) nie do końca przypadła mi do gustu, ale stwierdziłam, że spróbuję jeszcze raz. Jak dobrze, że podjęłam taką decyzję! Najnowsza książka autorki "odczarowała" dla mnie jej twórczość. Najpiękniejszy sen jest pełnym emocji i wzruszeń tytułem, który pochłonęłam w 2 dni. Dawno nie było takiej sytuacji, że miałam ochotę wziąć "na dywanik" niektórych bohaterów i porządnie nimi potrząsnąć, a innych mocno przytulić, żeby okazać im wsparcie i pomoc. Książka jest pełna kontrastów w charakterach postaci, jednak fabuła to udźwignęła, co bardzo mnie cieszy. Była jeszcze jedna rzecz, która niesamowicie mi zaimponowała. To w jaki sposób została opisana relacja pomiędzy bohaterami zasługuje na oklaski. Czytając dialogi bez trudu można sobie wyobrazić jak bardzo są sobie bliscy, ile dla siebie znaczą. Lub wręcz przeciwnie, bo wiadomo, że nie wszyscy w Marcinkach pałają do siebie gorącymi uczuciami.

Bałam się, że nie znając wcześniejszych tomów serii odnalezienie się w fabule tego ostatniego będzie dla mnie kłopotliwe. Fakt, zdarzały się sytuacje, że musiałam się porządnie zastanowić kto jest kim dla kogo i dlaczego, ale to były pojedyncze przypadki. Jeśli nie znacie wcześniejszych części, nie martwcie się, dacie radę.

Najpiękniejszy sen urzeka. Zawartością, okładką, ale nie tylko. Mnie urzekły te emocje, którymi jest dosłownie naładowana. Z tej książki płynie niesamowita nauka. Doceńmy to wszystko, co mamy. Tak łatwo jest to stracić! Rodzina i bliskie nam osoby są niesamowicie ważne dla człowieka, choć często nie do końca zdajemy sobie z tego sprawę. Dbajmy o te relacje, niech one nie zanikają! 

Za możliwość przeczytania egzemplarza recenzenckiego serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak

Panna z Bajki - Katarzyna Michalak

12:43

Panna z Bajki - Katarzyna Michalak

Instagram
Bajki mają to do siebie, że (zwykle) kończą się szczęśliwie, chociaż po drodze nie brakuje trudnych sytuacji i rozczarowań. Takie bajki napawają optymizmem. Pozwalają oderwać się od szarej rzeczywistości i, choć na chwilę, zapomnieć o tym, co złego nas spotkało. Przecież najwspanialsze rzeczy dzieją się w bajkach...

Czy Bajka oznacza dla Hani życie jak w bajce? W pewnym sensie tak. To jest jej miejsce, wymarzone, dla niej idealne, tam czuje się najlepiej i właśnie tam najbardziej lubi pracować. A że scenariusze trafiają do szuflady jej biurka, a nie do reżyserów? Trudno! Jej to nie przeszkadza, choć czasami pojawiają się takie nieśmiałe myśli, że przecież mogłaby spróbować. Może ten wielki świat telewizji ma dla niej coś do zaoferowania? 

Tak właśnie myślą jej dwie przyjaciółki, Magda i Lena. Szczególnie ta pierwsza, która jest asystentką reżysera jednego z najpopularniejszych seriali w kraju. Niejednokrotnie namawiała Hanię, aby ta przemogła się i spróbowala swoich sił w branży. Strach jednak zwycięża. Hania czuje się bezpiecznie w swoim azylu, pracuje, scenariusze pisze dla przyjemności. Dla niej wszystko jest tak, jak powinno być.

Trzy przyjaciółki marzą o miłości. Takiej szczęśliwej, magicznej, bezpiecznej. Prawdziwej. Czy im się uda i na ostatnich stronach poznamy bajkowe zakończenie? 

Kiedy dostałam maila z propozycją zrecenzowania tej książki ucieszyłam się, ponieważ nie miałam jeszcze okazji czytać tytułów napisanych przez Katarzynę Michalak i potraktowałam to jako motywację, żeby to w końcu zmienić. Jeszcze przed rozpoczęciem lektury pokazały się komentarze w związku z powrotem autorki do pisania. Były różne. Jedne pełne zachwytu, inne zniechęcające. U mnie Katarzyna Michalak miała "czystą kartę", więc nie miałam powodu, żeby już na początku, bez poznania książki, wyrabiać sobie jakiekolwiek zdanie.

Przede wszystkim, wrażenie robi okładka. Jest piękna, zachwycająca, delikatna. Patrząc na nią aż chce się zacząć czytać już, teraz, natychmiast! Naprawdę, dawno nie spotkałam się z tak niesamowitą okładką. Za to ogromny plus.

Fabuła. Tu zaczynają się schody. Z jednej strony mamy niezłą historię, która ma ogromny potencjał. Sam pomysł jest udany, bardzo mi się podobał. I naprawdę nie miałabym się do czego przyczepić, gdyby nie wykonanie. Opisy czytało się przyjemnie, natomiast dialogi były już trudniejsze. Rozmowy bohaterek były przedstawione nieco infantylnie. To, jak się do siebie zwracały było momentami tak przesłodzone, że pojawiało się wrażenie, że bohaterkami są trzy nastolatki, a nie dorosłe i samodzielne kobiety. Ilość zdrobnień potrafi czasami przytłoczyć. Zachowanie bohaterek? Momentami mało rozsądne. Były chwilę, gdy leciały jak ćmy do ognia, żeby kogoś mieć, nie zastanawiały się nad konsekwencjami i takie zachowanie mnie raziło. 

Po połączeniu tego wszystkiego mam mieszane uczucia. Nie jestem do końca przekonana do twórczości autorki, ale też nie mogę powiedzieć, że już nigdy nie sięgnę po jej książki. Czuję się rozdarta, bo po przeczytaniu Panny z Bajki nie byłam w stanie wyrobić sobie zdania na temat tego, jak pisze Katarzyna Michalak. Wiem, że ciężko oceniać po jednej książce, ale przecież zdarzają się sytuacje, gdy już właśnie po jednym tytule jestem w stanie stwierdzić, że biorę w ciemno każdą kolejną pozycję autorstwa danej osoby. Tym razem tego nie czuję. W sumie, jest to swego rodzaju motywacja, żeby właśnie sprawdzić inne tytuły! 

A tak już serio serio. Panna z Bajki jest książką przyjemną. Na cichy, spokojny wieczór, kiedy wszyscy już śpią i pojawia się ta magiczna chwila dla siebie. Mam jednak obawy, że wkrótce o niej zapomnę, bo treść jest ulotna, nie pozostająca w pamięci na dłużej, choć takie tytuły potrafią zrelaksować, oderwać się od rzeczywistości. Natomiast może przeszkadzać w tym sposób opisania fabuły. 

Dla mnie było to eksperyment. Czy udany? Nie do końca. Czy to była całkowita porażka? Też nie! 

Chyba sami musicie spróbować wziąć w nim udział ;)


Za możliwość przeczytania egzemplarza recenzenckiego dziękuję Wydawnictwu Znak

Zagrywka - Katarzyna Nowakowska

14:07

Zagrywka - Katarzyna Nowakowska

Instagram

Kobieta przebywająca w gronie mężczyzn nie ma łatwo. Musi sobie poradzić z wieloma problemami, dlatego nie może sobie pozwolić na chwilę słabości. Jeśli tak się stanie, może zapomnieć o jakimkolwiek autorytecie. Jest to szczególnie ważne w sytuacji, gdy ci mężczyźni są jej podwładnymi. Zasada jest prosta. Albo ona, albo oni. 
Kręgi - Zbigniew Zborowski

22:03

Kręgi - Zbigniew Zborowski


Zbrodnia jest czymś przerażającym. Świadomość, że istnieją ludzie, dla których życie innych nie jest nic warte nie napawa optymizmem. Nawet jeśli sprawa morderstwa jest już zamknięta, pozostawia po sobie ślad w psychice wielu osób. Przecież nie można nagle zapomnieć, że ktoś dla nas bliski zniknął, bo... bo tak! Bo ktoś miał taki kaprys!
Jak upolować pisarza? - Sally Franson

18:36

Jak upolować pisarza? - Sally Franson

Źródło zdjęcia

Pogoń za pieniędzmi i sławą może się źle skończyć. Wystarczy chwila nieuwagi i wszystko, co do tej pory zostało tak pieczołowicie zrobione wali się jak domek z kart. Łatwo jest się zatracić w tym, do czego się dąży. Łatwo zapomina się o konsekwencjach, jakie mogą się później pojawić. Liczy się tu i teraz. Trzeba zrobić kolejny krok, osiągnąć następny cel. Tylko jakim kosztem?
[PRZEDPREMIEROWO] Historia złych uczynków - Katarzyna Zyskowska

19:00

[PRZEDPREMIEROWO] Historia złych uczynków - Katarzyna Zyskowska

Źródło zdjęcia

Przeszłość często daje o sobie znać w różnych sytuacjach, także wtedy, gdy najmniej się tego spodziewamy. Tak naprawdę nie można o niej zapomnieć. Wydarzenia, które miały miejsce dawno temu oddziałują na nasze życie, na naszą przyszłość i nie możemy tego zmienić. Jak to było w ich przypadku? Dawno temu drogi ich przodków zetknęły się ze sobą. Co ich połączyło? Tworzą nową historię czy są ciągiem dalszym tej, która miała swój początek wiele lat temu? Nina i Miłosz tego nie wiedzą, ale jedno jest jasne - ich drogi się ze sobą połączyły i nie tylko od nich zależy, co będzie dalej.
[Zapowiedź] Historia złych uczynków - Katarzyna Zyskowska

16:58

[Zapowiedź] Historia złych uczynków - Katarzyna Zyskowska

Źródło zdjęcia

Historia złych uczynków
Katarzyna Zyskowska

Wydawnictwo ZNAK
Data premiery: 28 lutego 2018

Czasami jedna decyzja sprawia, że nasze życie ulega całkowitej zmianie, a dotychczasowe plany i postanowienia odchodzą w niepamięć. Tak właśnie jest w przypadku Niny, która przyjeżdża do Warszawy. Nie przypuszczała, że gdy wsiądzie do samochodu Miłosza ruszy lawina zdarzeń. Zaczyna rozumieć, na czym polega uzależnienie od drugiego człowieka, a jednocześnie uczucie strachu przed jego gniewem. I to przerażenie, gdy mężczyzna znika bez słowa. Po sznurku do kłębka Nina odkrywa karty przeszłości, za którymi jest ukryta historia jej pochodzenia. Czy tak ją sobie wyobrażała? Czy przestanie kiedyś ponosić konsekwencje złych uczynków, które zostały popełnione w przeszłości? 
Copyright © Krokusowe Przemyślenia , Blogger