10:57
Wnuczka do orzechów - Małgorzata Musierowicz
![]() |
| Źródło zdjęcia |
Z wpisu zapowiadającego premierę najnowszej książki Małgorzaty Musierowicz mogliście się dowiedzieć, że tytuły tej autorki towarzyszą mi w zasadzie od... od zawsze. Podczytywałam je mając naprawdę niewiele lat, podkradałam starszej siostrze (która niekoniecznie była z tego zadowolona). I tak mi już zostało. Często do tych książek wracam, czasami czytam całą serię, od początku do końca. Czuję wtedy, że wracam trochę do dzieciństwa, trochę do czasu, gdy byłam nastolatką, ale najbardziej wracam do czegoś, co jest mi dobrze znane, nie zaskoczy mnie. Sprawia, że ogarnia mnie spokój. Czy tak też jest w przypadku "Wnuczki do orzechów"? Czy do tej części też będę wracać, czy tak jak w przypadku "McDusi" stwierdziłam, że to już nie jest to samo (do tego tytułu wracam zdecydowanie najrzadziej)?
