Rodzina z domu obok - John Glatt

13:41

Rodzina z domu obok - John Glatt

Instagram

Szok i niedowierzanie. Strach. Przerażenie. Poczucie bezradności. Tak wiele słów oraz emocji, które w żaden sposób nie są w stanie realnie odzwierciedlić tego, co dzieje się w głowie czytelnika tej książki. Po jej przeczytaniu bardzo długo nie byłam w stanie zebrać myśli. Nie mieściło mi się w głowie, że takie rzeczy dzieją się naprawdę. W głębi duszy miałam nadzieję, że zaraz okaże się, że to jednak jest wytwór czyjejś wyobraźni. Tak się nie stało.

Pozornie Turpinowie byli zwyczajną wielodzietną rodziną. Taką jakich wiele. Może dzieci rzadko wychodziły na zewnątrz, nie były zbyt towarzyskie. Raczej nie szukali kontaktu z sąsiadami czy rówieśnikami. Żyli swoim życiem, sami ze sobą. Ich wizerunek kojarzył się ze zdjęciami w identycznych strojach. Nikt nawet nie podejrzewał, że za tymi ubraniami, drogimi zabawkami i odsunięciem się od innych ludzi rozgrywa się prawdziwe piekło. 

Był 2018 rok, kiedy siedemnastoletnia Jordan odważyła się uciec z domu i powiadomić policję o wydarzeniach w jej domu. Tym sposobem sprawa ujrzała światło dzienne. Okazało się, że Louise i David Turpin mieli trzynaścioro dzieci, w wieku od dwóch do dwudziestu dziewięciu lat, nad którymi znęcali się w okrutny sposób. Dzieci teoretycznie podlegały edukacji domowej, jednak ich poziom wiedzy odpowiadał pierwszej klasie szkoły podstawowej. Były głodzone, nie pozwalano im się kąpać częściej niż raz w roku. Cały czas nosiły te same ubrania. W razie nieposłuszeństwa były przykuwane łańcuchami do ram łóżek. To są tylko przykłady. Sytuacji, w których dzieci były zaniedbywane i poniżane, było znacznie więcej. 

Czytając tę książkę, nie wierzyłam własnym oczom. To, że ktoś tak traktuje własne dzieci, w ogóle ludzi, jest dla mnie nie do pomyślenia. Tak samo wielkim zaskoczeniem jest dla mnie fakt, że nikt, naprawdę nikt, nie zauważył, że dzieje się coś złego. Że dzieci początkowo chodzą do szkoły, widać, że są zaniedbane, a następnie przestają pojawiać się na zajęciach. Argumentem jest edukacja domowa, ale przecież i ona podlega odpowiednim instytucjom i jest kontrolowana! Nie mieści mi się w głowie, jaki koszmar przeżywały te dzieci, a także ostatecznie - dorośli ludzie. Pomyślcie, jak bardzo byli zniewoleni, skoro mając prawie trzydzieści lat, nie mieli odwagi na wyrwanie się spod kurateli okrutnych rodziców. 

To nie jest łatwa książka. Wielokrotnie ją odkładałam, ale zaraz sięgałam po nią ponownie. Chciałam wiedzieć, czy Turpinowie ponieśli karę za swoje czyny. Byłam też ciekawa, jak sąsiedzi oraz rodzina tłumaczyli fakt, że przez tyle lat nikomu nie zgłosili takiego okrucieństwa. Prawdę mówiąc, to mnie przeraziło. Jak bardzo trzeba być zaślepionym i nieczułym, żeby nie widzieć takich rzeczy! Żeby je ignorować i uważać za  normalne! Być może nie jestem sprawiedliwa dla tych ludzi, ale według mnie nie powinno to tak wyglądać. 

I jest to nauczka dla wielu osób. Nie bądźmy obojętni na to, co dzieje się wokół nas. Niewykluczone, że dzięki naszej reakcji, ktoś przestanie bać się o własne życie, kogoś uratujemy przed strasznym losem.

Sięgnijcie po tę książkę, jednak pamiętajcie, że może Was sponiewierać emocjonalnie. Nie żartuję. 


Przeczytane w Miesiącu - Maj i Czerwiec

11:48

Przeczytane w Miesiącu - Maj i Czerwiec

 

Instagram

Lato! Wakacje! Przyznajcie się, ile na to czekaliście? Od kiedy nerwowo zerkaliście w kalendarz, odliczając dni do upragnionego urlopu? A może wręcz przeciwnie? Letnie miesiące są dla Was czasem pracy, a urlop przekładacie na jesień lub zimę? Ile ludzi, tyle opcji, wiadomo. Ważne, żeby każdy znalazł choć chwilę dla siebie. Trzeba kiedyś zregenerować siły!

Te ostatnie dwa miesiące były dla mnie zaskakujące. Pod wieloma względami. Wydarzyły się rzeczy, których w ogóle się nie spodziewałam, które wywołały duże zmiany. Mam nadzieję, że rachunek ostatecznie wyjdzie na plus. Nie może być inaczej! :)

Zdziwienie jest również książkowe. Nie sądziłam, że w ciągu dwóch miesięcy "połknę" tylko tytułów! Fakt, miałam więcej czasu, ale i tak jestem pod wrażeniem. Gotowi? Oto one:

Agnieszka Krawczyk Uzdrowicielka

Iwona Banach Królowa Śniegu nie żyje

Jennifer Otter Bickerdike Być Britney. Blaski i cienie życia ikony pop

Anna Chaber Do wesela się wyrobię

Agnieszka Krawczyk Siostry

Ilona Gołębiewska Twój uśmiech

Monika Szwaja Stateczna i postrzelona

Monika Szwaja Dom na Klifie

Monika Szwaja Klub Mało Używanych Dziewic

Monika Szwaja Dziewice do boju!

Monika Szwaja Zatoka Trujących Jabłuszek

Julia Quinn Grzesznik nawrócony

Shalini Boland Żona

Agnieszka Zakrzewska Rok na końcu świata

Małgorzata Musierowicz Na Jowisza! Nadal uzupełniam Jeżycjadę 2

Trochę tego było :) Największym zaskoczeniem chyba jest biografia Britney Spears. Nawet dla mnie. Nie spodziewałam się, że sięgnę po książkę związaną z życiem wokalistki, ale muszę Wam powiedzieć, że treść nie jest przewidywalna. O wielu sprawach nie miałam pojęcia. Ta pozycja jest kolejnym przykładem tego, że nie ma osób czy rzeczy idealnych, tak samo nikt nie prowadzi idealnego życia. Coś, co dla nas może być czymś atrakcyjnym, czego nawet zazdrościmy innym osobom, dla nich może być ogromnym ciężarem, czego nie widać i o czym się nie mówi. 

Z ogromną przyjemnością wróciłam do książek napisanych przez Monikę Szwaję. Jej twórczość darzę ogromnym sentymentem. Było mi (i nadal jest) bardzo przykro, gdy kilka lat temu dowiedziałam się o śmierci autorki. Niezmiennie polecam tytuły jej autorstwa. Na pewno miło spędzicie czas.

Uzdrowicielka. Z niecierpliwością czekam na trzeci tom serii. Mam nadzieję, że niedługo się ukaże i znowu będę mogła się przenieść do Leśnego Ustronia. O Żonie nie będę pisać, wszystkiego dowiecie się z recenzji TUTAJ. Jedynie wspomnę, że ta książka jest niesamowita.

To są tytuły, które zasługują na największą uwagę. 

Znacie je? Czytaliście? :) 

Żona - Shalini Boland

18:15

Żona - Shalini Boland

Instagram
Dla wielu ślub jest najważniejszym i najpiękniejszym dniem w życiu. Wszystko ma być idealne, każdy szczegół dopracowany w 100%. Nic nie może zaskoczyć. To mają być niezapomniane chwile. W dniu zawarcia związku małżeńskiego przez Zoe i Toby'ego pojawia się problem. Panna młoda ulega zasłabnięciu, boleśnie uderza się w głowę i traci przytomność. Czy to nadmiar emocji? Czy może organizm buntuje się przez nadmiar obowiązków z ostatnich miesięcy? Zoe tego nie wie, ale dzielnie kroczy na spotkanie swojego (już niedługo) męża. 

Zoe nic nie pamięta. Ostatnią rzeczą, jaką jest w stanie sobie przypomnieć, to przygotowania z druhnami, a następnie widok zmartwionej twarzy narzeczonego. Okoliczności utraty przytomności są dla niej zagadką. Po dziesięciu latach w dalszym ciągu nie wie, co się mogło wtedy wydarzyć. Życie płynie tak, jakby nic się nie stało. Zoe ma męża, dzieci, stałą pracę i właśnie jest w trakcie organizacji przyjęcia z okazji dziesiątej rocznicy ślubu. Czy może być lepiej? Chyba nie, choć gdzieś tam, z tyłu głowy, cały czas uwiera ją myśl, że coś jej umyka, że brakuje jej pewnego elementu, który mógłby wszystko wyjaśnić.

Zaczyna dziać się coś dziwnego. Ludzie zaczynają unikać Zoe. Nie zrobiła nic złego (a przynajmniej, nie świadomie), a nagle bliskie osoby unikają jej wzroku, nie odpowiadają na wiadomości, nie reagują na próby kontaktu. Rys na idealnym obrazie otaczającego ją świata jest coraz więcej. Pojawiają się kłamstwa, tajemnice, plotki. Ten obraz się sypie, a Zoe nie ma pojęcia, dlaczego tak się dzieje! Rośnie jej frustracja, a tak prawdę mówiąc, nie ma na kim się oprzeć. Straciła zaufanie do męża. Czuje, że wszyscy coś przed nią ukrywają. Żeby ją chronić? Być może. Jednak najważniejsza jest prawda, a w tym momencie właśnie tego najbardziej potrzebuje bohaterka.

Wątek utraty pamięci daje tyle możliwości! Co tam się mogło zdarzyć? Zoe nie pamięta czy nie chce pamiętać wydarzeń sprzed lat? Jakim cudem, nagle pojawia się jej zaginiona siostra? Teściowa zastępująca matkę jest jej przyjaciółką, a może wręcz przeciwnie? Może jej ufać? I najważniejsze pytanie. Czy Zoe może zaufać samej sobie? Swoim przeczuciom, wiedzy? 

Jest tyle niedopowiedzeń, wydarzeń, które pojawiają się w trakcie czytania, że nie wiadomo, czego można się złapać, żeby poznać prawdę. Kiedy już wydaje się, że coś gdzieś świta, nagle okazuje się, że nie. Tak nie jest. To nie ma związku z faktycznymi wydarzeniami. Bohaterka krąży, a my razem z nią. Zakończenie jest zaskakujące i przytłaczające jednocześnie. Tajemnica, skrzętnie skrywana przez tyle lat, wychodzi w końcu na jaw. Zoe musi ją udźwignąć. 

To nie jest klasyczny thriller. Początkowo fabuła jest bardzo łagodna. Daje złudzenie, że to przecież powieść obyczajowa, gdzie tam jej do thrillera! Ten tytuł ćwiczy naszą cierpliwość. Każe na siebie czekać. Rozpędza się niczym karuzela w wesołym miasteczku. Napięcie jest budowane stopniowo, aby nasza ciekawość rosła z każdym przeczytanym zdaniem. Autorka zrobiła to po mistrzowsku! Ten niepozorny początek, wciągający środek i poruszające zakończenie składa się w książkę niesamowitą. Wiedziałam, że chcę przeczytać tę książkę od momentu, gdy przeczytałam jej opis w zapowiedziach. Wiedziałam, że nie będę żałować wyboru. Jednak nawet nie przypuszczałam, że będzie AŻ TAK dobra! 

Jeżeli chcecie przeczytać coś nieoczywistego, co Was zaskoczy i będziecie przecierać oczy z niedowierzania, sięgnijcie po Żonę. Zapewniam Was, że nie będziecie się mogli od niej oderwać i mimowolnie zostaniecie wciągnięci w fabułę, która jest jedną wielką tajemnicą.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Literackiemu

Copyright © Krokusowe Przemyślenia , Blogger