Terapia - Klaudia Muniak

13:59

Terapia - Klaudia Muniak


Instagram
Zbieg okoliczności może przynieść nam szczęście lub wręcz przeciwnie. Jego skutkiem mogą być wydarzenia, które zaważą na naszym dalszym życiu. Tak właśnie było w przypadku Luizy. Co by się stało, gdyby postanowiła nie opuszczać firmy i nie wracać w rodzinne strony? Może wszystko potoczyłoby się inaczej? Może oni żyliby dalej? To było jednak silniejsze od niej. Musiała jechać do Dębicy, musiała zmierzyć się ze swoją przeszłością.

Luiza wydawała się być zwykłą kobietą pracującą jako sekretarka w firmie, której udało się wybić i utrzymać w czasie pandemii. Była dobrym pracownikiem, wypełniała swoje obowiązki bez zarzutu. Do pewnego momentu. Ta pozornie poukładana osoba w głowie miała jeden wielki mętlik. Nikomu tak do końca nie ufała, a przeszłość nie dawała jej spokoju. Miała jeden jasno określony cel. Śmierć. 

Ta śmierć nastąpiła. Luiza czekała. Miała wrażenie, że wszyscy na nią patrzą, wszyscy wiedzą lub się domyślają. Została rozpoznana. Wizyta policji w biurze nie pozostawiała złudzeń, trafili na jej ślad. Ucieczka była jedynym ratunkiem. Okazała się czymś całkowicie przeciwnym. 

Z prowadzonego przez bohaterkę pamiętnika możemy się dowiedzieć, co doprowadziło ją do tego momentu. Przeszłość jej nie oszczędzała. Odrzucenie przez koleżanki w szkole, obojętność ze strony rodziców, gwałt. To wszystko pozostawiło w niej ślad i dojrzała do tego, by... właśnie. Co chciała zrobić? Zemścić się? Uświadomić jak bardzo cierpiała? A może odkryć prawdę przed wszystkimi i w końcu móc normalnie żyć? Może chciała odciąć się od tego co było kiedyś, zrzucić ten ciężar, który nieustannie odczuwała od tyłu lat i pójść dalej?

Nie udało się. Wydarzenia, które miały potem miejsce cały czas dowodziły, że coś jest nie tak. Nie wszystko idzie po myśli bohaterki, zaczyna się naprawdę bać. Ale czego tak naprawdę powinna się obawiać? Kto jest tym właściwym wrogiem, a kto może jej pomóc?

Terapia była dla mnie szokiem. Klaudia Muniak mistrzowsko poprowadziła fabułę. Rzeczywistość i urojenia były tak opisane i tak ze sobą zmieszane, że wręcz niemożliwym było znaleźć pomiędzy nimi jakąkolwiek granicę. Muszę też przyznać, że były momenty, które wzbudzały mój autentyczny strach, a przynajmniej niepokój. I niech to będzie dowodem na to, że ta książka jest świetna, ponieważ tak, czułam ten dyskomfort, ale to nie było to uczucie, kiedy chcecie odłożyć tytuł na półkę, bo po prostu nie chcecie jej czytać przez te wszystkie emocje. Nie czułam się pewnie, obawiałam się dalszego ciągu, ale musiałam dowiedzieć się jakie będzie zakończenie, nie mogłam przerwać lektury. 

Postać Luizy zasługuje na największą uwagę. Trauma, którą przeżyła w przeszłości postawiła po sobie nieodwracalne ślady i mimo nieustannej terapii, kobieta ma ogromne problemy. Z wieloma rzeczami nie może sobie poradzić, choć może liczyć na pomoc innych. Jednak jest w tak zaawansowanym stanie, że nawet najnowocześniejsze środki zawodzą. Bohaterka jest tak specyficzną postacią, że nie można o niej zapomnieć po zakończeniu lektury. Skończyłam czytać Terapię już jakiś czas temu i dalej "siedzi we mnie" jej historia.

Cała ta opowieść zostawia po sobie niesamowite wrażenie. Nie mogę jej zarzucić zupełnie nic. NIC. Ta książka jest niesamowita. Mam wrażenie, że dawno nie czytałam tak dobrze skonstruowanego thrillera medycznego. To co zrobiła autorka zasługuje na najwyższe oceny. 

Terapia jest drugą książką Klaudii Muniak, jaką miałam okazję przeczytać. Po lekturze Nie ufam już nikomu (RECEZNJA) myślałam, że lepiej być nie może. 

Może. Oj, może.

Polecam gorąco!

Schronisko w Podgórowie - Joanna Tekieli

14:13

Schronisko w Podgórowie - Joanna Tekieli


Nie ma chyba nic gorszego od rutyny, która potrafi zniszczyć nawet najlepszy związek. Dlatego czasami szukamy nowych rozwiązań i pomysłów, żeby to nasze życie jakoś urozmaicić, zmienić. Żeby znowu poczuć to "coś", co czuliśmy na początku. Chcemy dobrze! Tylko są takie chwile, że przesadzamy i osiągamy efekt odwrotny od zamierzonego. 

Taka właśnie rutyna wkradła się do małżeństwa Ewy i Mariusza. Praca, dom, dzieci. I tak w kółko. Oboje czuli, że wszystko kręci się wokół tych trzech tematów i wśród nich umknął im taki jeden mały, ale dość ważny szczegół. Ich związek. Ich małżeństwo. Ich relacje, dzięki którym przecież stworzyli rodzinę. Co im pozostaje? Wprowadzenie zmian! 

Nadarzyła się niesamowita okazja. W Podgórowie, maleńkiej miejscowości, na sprzedaż zostało wystawione schronisko. Nadaje się ono do generalnego remontu, nie ma tam prądu, lodówki. Rzeczy, bez których naprawdę ciężko się żyje. Małżeństwo decyduje się jednak na kupno i wraz z dziećmi przenoszą się na wieś. Mariusz, którego zadaniem było dopilnować procesu kupna, pewne sprawy przemilczał i kobieta została postawiona przed faktem dokonanym. Cóż jednak miała zrobić, skoro ich mieszkanie zostało już sprzedane? Nie pozostawało nic innego, jak zacisnąć zęby i wziąć się do pracy. Naprawdę ciężkiej pracy. 

Na miejscu czeka ich prawdziwe zderzenie z rzeczywistością. Nikogo nie znają, są zdani tylko na siebie, warunki są mocno spartańskie. Ewa łapie się za głowę. Jak mogli się na coś takiego zdecydować?

Już naprawdę w ciemno sięgam po książki Joanny Tekieli. Jej twórczość jest dla mnie gwarancją dobrze spędzonego czasu. Tym razem też tak było. Autorka ma niesamowity dar do opisów. Czytając je miałam wrażenie, że sama jestem w Podgórowie i zaraz znajdę się w schronisku, żeby sprawdzić postępy w remoncie. Bohaterowie są tacy... ludzcy. Daleko im do ideału, ale dzięki temu są prawdziwi. Z tą książką mam jednak mały problem.

Historia wydaje mi się mało realna. Źle to ujęłam, więc inaczej. Pewien element tej historii wydaje mi się mało realny. Nie ma takiej siły, która by mnie zmusiła do kupna nieruchomości przed jej dokładnym obejrzeniem, sprawdzeniem i przeanalizowaniem, co dokładnie trzeba będzie zrobić, kupić itd. To jest dla mnie tak nierzeczywiste, że ktoś może się decydować na coś takiego, nawet w książce, że w mojej relacji z tą fabułą pojawia się zgrzyt. Na szczęście, tylko ten jeden. Wszystko to, co dzieje się wokół tej jednej, dla mnie nieprawdopodobnej, sytuacji przyjmuję bez zastrzeżeń. 

Bardzo podobała mi się determinacja Ewy. Mariusz zachował się... hmmm. Jakby to ująć dyplomatycznie :p Zachował się bardzo niedojrzale i nieodpowiedzialnie. A co zrobiła Ewa? Mimo wściekłości, żalu i rozczarowania nie poddała się. Musiała pamiętać, że nie była w tym wszystkim sama, dzieci musiały mieć pewność, że są bezpieczne, mogą jej dalej ufać. Że dalej mają dom. I Ewa dała radę! Rodzina jej pomogła, ale to niczego nie umniejsza. Chwile zwątpienia tez były i w tej sytuacji to też jest normalne. Bohaterka musiałaby być z kamienia, żeby nie okazać żadnych emocji. 

Poprowadzenie w ten sposób fabuły było strzałem w dziesiątkę. Okazało się, że nawet taki nierzeczywisty początek można przekuć w opowieść, która nas przyciąga. Joanna Tekieli to potrafi i chwała jej za to. Mam nadzieję, że już niedługo znowu będę mogła milo spędzić czas z jej twórczością.

Przeczytane w Miesiącu - Październik

12:41

Przeczytane w Miesiącu - Październik

 

Instagram

Dzisiaj nie będzie o tym, jak to szybko czas leci, że już listopad itd. Nie. Dzisiaj będzie o... książkach! A to zaskoczenie :p

Jak wiecie (lub nie) mam wykupiony dostęp do Legimi. Korzystam z tego już ponad rok i uważam, że to była najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć. Książki pojawiają się w dniu premiery (najczęściej), można znaleźć zdecydowaną większość tytułów dostępnych w księgarniach i jest dosłownie garstka wydawnictw, które nie zdecydowały się na to, aby wydane przez nie książki pojawiały się na platformie. Garstka! 

Nowe tytuły są dodawane w środy. 

Już we wtorek wieczorem zacieram ręce na myśl, że na następny dzień będę mogła dodać na swoją półkę do przeczytania kilka "świeżaczków". Radość podczas przeglądania nowości? Nie do opisania! Więc siedzę, przeglądam, dodaję i się cieszę.

Problem zaczyna się w momencie, gdy człowiek uświadamia sobie ile jest książek, które chciałby przeczytać. Do mnie ostatnio to dotarło i doszłam do wniosku, że chyba życia mi braknie na te wszystkie tytuły, a przecież czytam nie tylko ebooki, ale także książki tradycyjne, a tych też nie jest mało. Często wracam do już przeczytanych książek, bo są takie, które mnie zachwyciły, są mi bliskie, mam do nich sentyment i po prostu mam ochotę przeczytać je ponownie. Nie zamierzam odmawiać sobie tej przyjemności!

Czy jest jakieś rozwiązanie tej sytuacji? Ja nie widzę, więc nadal co środę z radością włączam aplikację i dodaję kolejne tytuły na swoją listę. Ile mogę, to przeczytam :) 

Mam tylko nadzieję, że jak kiedyś, za X lat, nadejdzie czas na emeryturę, to Legimi dalej będzie działać :D

A teraz konkrety, czyli książki przeczytane w październiku :) 

Olga Rudnicka Na własną rękę
Anna Robak-Reczek Gra Luizy 
Katarzyna Michalak Panna z Bajki
Ewa Formella Dziewczynka z ciasteczkami
Agnieszka Krawczyk Warkocz spleciony z kwiatów
Agnieszka Lingas-Łoniewska Gdyby miało nie być jutra
Klaudia Muniak Terapia

Jakie to były dobre książki! O dwóch już pisałam, kolejne dwie bardzo chciałabym zrecenzować i mam nadzieję, że mi się to uda, bo aż szkoda by było je tak zostawić bez recenzji ;) 

Wszystkie tytuły polecam. Jest i komedia, i romans, i thriller, i wątki obyczajowe. Trafiłam na same takie tytuły, które z czystym sumieniem mogę Wam polecić, bo nawet nowa książka Olgi Rudnickiej jest lepsza niż te ostatnie jej autorstwa! 

Mam tylko nadzieję, że listopad będzie pod tym kątem podobny, choć już mogę powiedzieć, że zaczął się bardzo dobrze :)

Copyright © Krokusowe Przemyślenia , Blogger