21:30

Pierwszy oddech - Olivia Gordon

 
Instagram
Pierwsze bicie serca. Pierwsze ruchy. Pierwszy oddech i, nareszcie, pierwszy krzyk. Tyle tych pierwszych rzeczy! I każda z nich niesamowicie cieszy, bo jest oznaką nowego życia. A kiedy jednego z tych elementów brakuje? Co wtedy? Co czuje rodzic, który nie słyszy tego pierwszego krzyku po przyjściu dziecka na świat, bo jest ono zbyt małe, aby zaczerpnąć ten pierwszy oddech i zapłakać? Właśnie tak rodzą się mali wojownicy. W ciszy.

Kiedy przyszli rodzice zobaczą na teście ciążowym dwie kreski odczuwają wiele emocji. Strach, radość i wiele innych. Przede wszystkim, czują jednak nadzieję, że ciąża przebiegnie planowo, bez komplikacji, a jej wynikiem będzie zdrowy noworodek. Oczywiście, są świadomi, że istnieje prawdopodobieństwo, że ich dziecko może mieć problemy zdrowotne, ale dlaczego miałoby to dotyczyć właśnie ich dziecka? Statystyka statystyką, pewne rzeczy się zdarzają, ale innym. Nie właśnie im. Jednak czasami takie myśli pozostają tylko myślami, a rzeczywistość okazuje się brutalna.

Niektóre problemy ze zdrowiem dziecka można wykryć jeszcze w czasie ciąży, a inne już po porodzie. Perinatologia oraz neonatologia rozwijają się w zaskakującym tempie i to, co jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe, a dla niektórych niedostępne, dzisiaj jest nie tylko prawdopodobne, ale i powszechne. Prawdę mówiąc, podczas lektury trudno uwierzyć, jak dużo może przeżyć dziecko, które jeszcze się nie urodziło. Ile bólu, strachu i cierpienia musi znieść, aby przeżyć. 

Pierwszy oddech nie jest zwykłą książką. Jest to zapis walki o zdrowie i życie kilkorga dzieci. Zapis walki ich lekarzy, którzy pokonywali wiele przeciwności i dokonywali rzeczy niemożliwych, aby móc je uratować. Zapis przeżyć ich rodziców, którzy niejednokrotnie mogli być tylko biernymi obserwatorami tego, co się dzieje z ich dziećmi, ponieważ często nie mogli ich nawet dotknąć, przez bardzo długi czas. Ta książka pokazuje, przez muszą przejść nie tylko dzieci, ale także ich rodzice. Gdy na świecie pojawia się dziecko, pierwszym, co chcą zrobić rodzice, to przytulić swoje maleństwo, nakarmić, zapewnić, że rodzice są tuż obok i zawsze będą. Przy przedwczesnych porodach lub w sytuacjach, gdy już wcześniej wiadomo, że noworodek jest chory i po przyjściu na świat wymaga natychmiastowej pomocy medycznej. takiej możliwości nie ma. Rodzice mogą na dziecko spojrzeć, a potem pozostaje tylko widok dziecka w inkubatorze. Dopiero po wyrażeniu zgody przez lekarzy, mogą je delikatnie dotknąć, żeby dziecko poczuło obecność mamy i taty. Dla rodziców jest to bardzo trudne doświadczenie, nierzadko trwające kilka tygodni lub miesięcy. Autorka zwróciła uwagę, że rodzice dzieci przebywających na na oddziałach intensywnej opieki noworodka często cierpią na zespół stresu pourazowego. Tak jak u ich dzieci na zawsze zostają pewne cechy, które powstały w wyniku pobytu na tym oddziale, tak i u nich zachodzą związane z tym zmiany. Rozumieją to tylko ci, którzy sami tego doświadczyli. Dla innych, choćby starali się ze wszystkich sił, jest to coś niepojętego. Bohaterami są nie tylko dzieci, ale również dorośli.

Autorka nie stworzyła tej książki tylko z perspektywy obserwatora. Ona sama tego doświadczyła. Jej syn jest wcześniakiem, następnie okazało się, że cierpi na rzadką chorobę genetyczną. Dlatego autorka nie była tylko obserwatorką, ona tego wszystkiego doświadczyła, jako rodzic i doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co oni przeżywają i czują. Dzięki temu książka ma bardzo rzeczywisty wydźwięk, potrafi poruszyć chyba każdego. Jest w niej zawarty również rys historyczny rozwoju perinatologii oraz neonatologii, co jeszcze bardziej przybliża nam to, co dzieje się obecnie na oddziałach intensywnej opieki noworodka.

Powiem szczerze, mnie ta książka przytłoczyła. Mam dwie córki, urodziły się zdrowe. Jak każdy rodzic, przed wszystkimi badaniami bałam się, czy na pewno wszystko jest porządku i czekałam na słowa lekarza, który potwierdzi moje nadzieje. Po wyjściu z gabinetu zawsze czułam ulgę oraz radość. Wychodziłam "lżejsza", bez obaw, które mi towarzyszyły przed wizytą. W momencie, kiedy pojawiła się informacja o niewielkim odchyleniu od normy, które prawdopodobnie do czasu porodu samo z siebie zaniknie, odczuwałam przerażenie, że z moim dzieckiem nie jest dobrze. Mimo zapewnień lekarza, że tak naprawdę nie ma się czym martwić i tak się martwiłam. I to jest nieodłączne uczucie podczas całej ciąży. Ale ja wiedziałam, że będzie dobrze i z każdym kolejnym badaniem USG faktycznie tak było. Nie wiem i nawet nie potrafię sobie wyobrazić, co czują rodzice dziecka, które już na tym etapie ma problemy ze zdrowiem. Przerażenie? Na pewno. I ono, prawdopodobnie, zostanie z nimi już na zawsze, w mniejszym lub większym stopniu, ale zostanie.

To jest książka o ogromnej miłości. O niewyobrażalnej odwadze. O nieposkromionym strachu. O nadziei, która towarzyszy każdego dnia ciąży i każdego dnia, który dziecko spędza w inkubatorze. Polecam ten tytuł każdemu, kto chce wiedzieć, jak wcześniaki walczą o swój każdy oddech, a w konsekwencji, o swoje życie. Zapewniam Was, że ta książka na długo pozostanie w Waszej pamięci.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Krokusowe Przemyślenia , Blogger