21:36

Odkupienie - Ewa Pirce

Instagram

Cierpliwość została nagrodzona. Opłacało się czekać długie miesiące, żeby przeczytać kontynuację Obietnicy (recenzja KLIK). Po Odkupienie sięgnęłam z wielką radością i, jak zawsze, dozą niepokoju. Te kolejne tomy potrafią tak rozczarować! Potem przyszło otrzeźwienie. Przecież to jest książka Ewy Pirce. To nie może się skończyć źle. Nie pomyliłam się. Jest lepiej niż dobrze. Jest bardzo dobrze :) 

Odkupienie zaczyna się w momencie, kiedy świat Briana się zawalił, ponieważ zniknęła z niego Olivia. Okazał się sensem całego jego życia, a on, właśnie on, perfekcjonista w każdym calu, po prostu ją zniszczył. To on sprawił, że go opuściła. To przez niego gdzieś się ukryła i nie chciała zostać odnaleziona. Właśnie on, nikt inny, sprowokował ją do wyjazdu. Przed nim bardzo trudne zadanie, chyba najtrudniejsze, jakie do tej pory musiał zrealizować. Musi odnaleźć Olivię, ale to dopiero początek. Jego celem jest odzyskanie jej zaufania. Po dobroci czy siła, ale musi to zrobić.

Tymczasem Olivia dobrze się ukryła. Ona naprawdę potrzebowała czasu, żeby wszystko sobie poukładać. Może to, co zobaczyła, było tylko złudzeniem i w ogóle się nie wydarzyło? Może tylko jej się wydawało? I potem przychodziło otrzeźwienie. On to naprawdę zrobił i wcale się z tym nie krył. Nie miała innego wyboru. Musiała i chciała zniknąć. Obok niej pojawił się Aston? Tym lepiej. Dowie się wszystkiego o szanownym Brianie Wildzie, pozna jego prawdziwą twarz.

Aston. Człowiek, który przeszedł wiele i niejeden na jego miejscu by się poddał i po prostu załamał. Jego przeszłość jest straszna. Tak po prostu. Jego dzieciństwo nie istniało. Wszystkie pokłady dziecięcej ufności i radości po prostu zniknęły. Zastąpiły je wściekłość, chęć zemsty, a jednocześnie uczucie pustki. Jego zamiary są dla niego proste. Chce zniszczyć tę osobę, która zniszczyła jego samego. Celem jest jest własny brat. Chyba nic nie może mu stanąć na przeszkodzie, a stan, w jakim jest Olivia, tylko wszystko ułatwia. Jak mógłby nie skorzystać z takiej okazji? 

Wiecie, czytając Odkupienie byłam momentami przerażona. To, co przeżył Aston w dzieciństwie bardzo mnie poruszyło i podziwiam go, że to przetrwał. Zmienił się, to oczywiste, bo kto by się nie zmienił na jego miejscu? Mimo wszystko, odniósł pewien sukces. Zgoda, nie wiedział, że Brian wspiera go na odległość nie tylko finansowo, ale można powiedzieć, że ciężką pracą naprawdę osiągnął wiele. Oczywiście, nie usprawiedliwia to jego chęci zemsty, ale jestem w stanie przyjąć do wiadomości, że w jakiś sposób musiał gdzieś ukierunkować swoje negatywne uczucia. Częściowo w bitwach, bo tam mógł się wyżyć, ale celem musiał być Brian. Nikt inny, tylko on. 

Śmiem twierdzić, że ta książka wzbudziła we mnie jeszcze więcej emocji niż pierwsza część, a tego się nie spodziewałam. Ten niepokój, co tak naprawdę zaplanował Aston. Obawa, że Brian się podda i nie wykona następnego kroku. Strach, czy Olivia sobie z tym wszystkim poradzi i będzie potrafiła oddzielić prawdę od iluzji.

I to jest jedyna rzecz, która nie do końca do mnie przemówiła. Zachowanie Olivii. Rozumiem, że była w niezbyt łatwej sytuacji i trudno było jej ponownie zaufać Brianowi, ale na miłość boską, tak wierzyć w każde słowo, które się usłyszy? Podczas czytania strasznie mnie to denerwowało, jednak teraz, po czasie, mam wrażenie, że może był to trafny zabieg ze strony autorki. To była kolejna dawka emocji, wcale niemałych. Tak, teraz takie stwierdzenie łatwo mi przychodzi, ale jeszcze trzy tygodnie temu miałabym inne zdanie. Czasami opłaca się pisać swoją opinię po jakimś czasie od lektury ;)

Podsumowując, było smutno, gdy przeczytałam ostatnie zdanie. Koniec książki, koniec historii. Samo zakończenie -świetne :) Tak pomyślałam, że z bohaterami tych dwóch tytułów w pewien sposób się zżyłam, co jest o tyle intrygujące, że przecież to były tylko dwie części. Dwie. Niektóre serie mają i cztery razy więcej tomów i ta więź między bohaterem a czytelnikiem nie jest tak silna i wyraźna jak przy Obietnicy i Odkupieniu. I za to wielki plus dla Ewy Pirce. Każda, podkreślam, każda jej książka potrafi wywołać właśnie taką relację, specyficzną, trochę inną niż zwykle. I te emocje! Tylko ona tak potrafi. Już czekam na kolejną książkę, ale na szczęście, sierpień tuż za progiem.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Ewie Pirce oraz 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Krokusowe Przemyślenia , Blogger