14:26

Oddaj albo giń! - Olga Rudnicka

Instagram
Z czym kojarzy się Wam praca w bibliotece? Z nudą? Monotonią? Wokół tylko książki i książki, do tego wiecznie przetrzymane książki, zniszczone książki, zgubione książki... W kółko jedno i to samo, nic się nie zmienia, a nawet nie ma na to szans, bo jakie mogą być, skoro dyrektor biblioteki ma swoją własną wizję jej funkcjonowania i uważa, że nie można się za bardzo wysilać, bo jeszcze ktoś przejmie jego stanowisko? Matylda Dominiczak ma jednak pewien pomysł. Czy gdyby mogła przewidzieć, co się z tym wiąże, to zmieniłaby swoje plany lub z nich zrezygnowała? Moim zdaniem, wręcz przeciwnie ☺ 

Matylda miała pomysł na "zapominalskich", ale to była tylko delikatna sugestia! Przecież nawet nie pomyślała, że ktoś może potraktować jej ulotkę dosłownie. Nie kazała nikomu od razu odbierać sobie życia za nie oddanie książki w terminie, bez przesady, nie była to aż taka zbrodnia. Fakt, przetrzymywanie wypożyczonych książek nie było mile widziane, ale żeby od razu się zabijać? To była tylko ulotka... I praca w bibliotece na pewno nie jest nudna!

Mniej więcej takie myśli przetaczały się przez głowę Matyldy w momencie, kiedy znalazła ciało jednego z czytelników. Pech chciał, że właśnie on dostał feralną ulotkę, a nawet trzy. Ona naprawdę nie miała złych zamiarów i co z tego wyszło? Nagle stała się podejrzaną w sprawie o morderstwo! Nawet w najgorszych snach jej się nie śniło, że może się znaleźć w takiej sytuacji. A może w najlepszych? Przecież właśnie o tym marzyła. Żeby coś się stało, żeby nastąpił w jej życiu przełom, dzięki któremu spełni swoje pragnienia i zostanie wykwalifikowanym prywatnym detektywem. Już ona się postara, żeby wykazać się w tej sprawie i dowieść, że nie tylko jest niewinna, ale ma w sobie to COŚ, co jest potrzebne w wymarzonym zawodzie. Mąż? Córka? Hmmm... mogą mieć mieszane uczucia, ale czy w ogóle coś zauważą? Matylda szczerze w to wątpiła i zaczęła po prostu robić swoje.

Bardzo polubiłam postać Matyldy. Jest uparta, nie poddaje się i wie, czego chce, a przede wszystkim - dąży do realizacji swojego celu. Chce być detektywem? Zrobi wszystko, żeby doskonalić warsztat i faktycznie nim zostać, pomimo przeciwności losu (a trochę ich się pojawia). Ma świadomość, że nie wystarczy spryt, logiczne myślenie i łączenie faktów, które nie od razu rzucają się w oczy. Wie, że musi popracować także nad sobą, że właśnie to może okazać się kluczem do sukcesu.

Po książki Olgi Rudnickiej, z reguły, sięgam w ciemno. Wiem, że będzie lekko, przyjemnie, śmiesznie i ciekawie. Czy tak było tym razem? W sumie tak, czytało mi się bardzo dobrze, ale jednak nie do końca. Nie zrozumcie mnie źle, naprawdę cieszę się, że przeczytałam Oddaj albo giń! i nie żałuję poświęconego jej czasu. To była dobra zabawa i powrót do klimatu, który znam i lubię. Ogólna ocena jest bardzo pozytywna. Muszę jednak przyznać, że to już nie jest to, co było na początku. Zdecydowanie mniej śmiechu, znacznie mniej akcji i to odróżnia tę książkę od Natalii 5 czy Zacisze 13. Oczywiste jest to, że nie mogą być takie same, zmienia się także warsztat autora, jednak zaczyna mi czegoś brakować w książkach Olgi Rudnickiej. Mimo to, na pewno sięgnę po kontynuację losów Matyldy. Jestem zbyt ciekawa, co może się zdarzyć tym razem (a premiera już niedługo!).

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Krokusowe Przemyślenia , Blogger