16:13

Histerie rodzinne - Izabela Pietrzyk

Źródło zdjęcia

Czy jak jest źle, to może być jeszcze gorzej? Wiktoria nie sądziła, że kiedyś stanie przed takim dylematem, ale przede wszystkim musiała ratować samą siebie, a dopiero potem martwić się tym, co dalej ze sobą zrobić. Zresztą, Amelia jej pomoże, Na pewno. Nie zostawi siostry w potrzebie. Nawet wtedy, gdy za jej plecami czai się szwagier, który nie pała zbyt wielkim uczuciem do siostry swojej żony. 

Wszystko zapowiadało się naprawdę pięknie. Przystojny, bogaty partner, poznany w tak intrygujący sposób. Praca, która daje Wiktorii ogromną satysfakcję u radość. Tylko ten ubogi kontakt z innymi ludźmi. Z rodziną, przyjaciółmi, którzy stają się coraz bardziej dalecy... I jeszcze jedno. Ta ręka, która tyle razy popchnęła czy uderzyła. Tego nie da się tak łatwo wybaczyć i nie pomogą w tym żadne drogie prezenty.

Wiktoria się bała. Na samą myśl, że może w jakikolwiek sposób się obronić czy po prostu odejść, czuła paniczny strach. Amelia bardzo jej pomogła i to chyba właśnie jej zawdzięcza to, że w końcu podjęła decyzję i odważył się zakończyć ten rozdział w swoim życiu. Wiele ze sobą nie zabrała. W każdym razie wzięła tyle, aby móc ułożyć sobie życie. Choć początkowo i tak wylądowała w swoim rodzinnym domu, w którym na ten moment mieszkała siostra z rodziną.

Właśnie. Rodzina. Wiktoria naprawdę miała z nią słaby kontakt przez ostatnie lata. Pawłowi nie na rękę były długie wizyty i rozmowy. Siłą rzeczy kobieta izolowała się coraz bardziej. Zdawała sobie sprawę, że jej związek nie do końca podoba się rodzicom, ale cóż... miłość nie wybiera. Na szczęście podjęła decyzję, dzięki której uwolniła się od tejże "miłości". I co się okazało?

Nie tylko ona miała problemy. Amelia również nie mogła powiedzieć, że jest najszczęśliwszą kobieta na świecie. Jej mąż, Sławek, nie był ideałem. Fakt, nigdy nie podniósł na nią ręki, nie skrzywdził jej fizycznie. Trochę inaczej wyglądało to od strony psychicznej. Sławek miał plan na siebie, żonę i dzieci. Nic nie mogło zostać zmienione, wszystko miało być tak, jak on nakazał.

Siostry wspierają się wzajemnie, pomagają sobie o dzieciom. Odzyskują wolną wolę i chęć do życia. Mają siebie i zawsze mogę na sobie polegać. Wiele w ich życiu się zmieniło, a wierzą, że będzie jeszcze więcej takich zmian i tylko na lepsze.

Izabela Pietrzyk opisała życie. Tak właśnie wyglądają relacje wielu rodzin, ale tylko nieliczne osoby decydują się na podjęcie radykalnych kroków, aby cokolwiek zmienić. Autorka pokazuje, że jest to możliwe, tylko trzeba pokonać lęk i działać. Nikt nic za nas nie zrobi. Może w jakiś sposób pomóc, ale ten ostateczny krok należy do nas.

Bohaterowie zostali przedstawieni bardzo realistycznie. Chyba najbardziej zafascynowała mnie postać Emilki, która przeszła ogromną metamorfozę i zasługuje na dużą uwagę. Zostały przedstawione dwa oblicza tej dziewczyny. Jedno odrobinę irytujące, rozpieszczonej i kłótliwej nastolatki, a drugie wręcz przeciwnie. Bohaterka ma swoją pasję, ma talent i jej największym marzeniem jest dalszy rozwój. Oblicza się przenikają, są pomieszane i dzięki temu Emilka jest taką wyrazistą postacią.

Książka była bardzo przyjemna. Można się przy niej pośmiać, przejąć wydarzeniami, zasmucić. Jedyne zastrzeżenie mam do objętości. Według mnie, taka ilość stron jest niepotrzebna, niektóre opisy były prowadzone na siłę. To nie jest jakaś wielka wada, ale uważam, że tę historię da się przedstawić nieco krócej, a bez ubytku na fabule.

Jeżeli szukacie czegoś na długie wieczory, to ta książka jest idealna. Na pewno miło spędzicie z nią czas.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Krokusowe Przemyślenia , Blogger